Spotkanie z B na polskiej ziemi po 5 miesiącach rozłąki

Ponownie piszę o spotkaniu z NIM, tym razem spotkanie na terenie mojej ojczyzny.

Po wspólnym pobycie w Indonezji wiedzieliśmy już, że chcemy być razem. Uznaliśmy wtedy wspólnie, że do kolejnego spotkania dojdzie w Polsce.

Moi znajomi dziwili się, dlaczego spotkanie nie może odbyć się w Australii! B. uznał, że fajnie będzie poznać miejsce z którego pochodzę, poza tym wschodnia Europa dla niego to zupełnie dziki kierunek, może to nie dżungla, ale patrząc na ilość moherowych beretów na ulicy trochę przypomina las pełen grzybów.

O tym co robiliśmy podczas jego przyjazdu w Polsce i w Europie z pewnością jeszcze napiszę, teraz jednak chcę się skupić na emocjach, które towarzyszyły mi przed jego przyjazdem oraz tuż po naszym spotkaniu.

Starałam się trzymać emocje na wodzy. Wiedziałam, że będzie co być musi, albo pyknie albo nie. Jednak rozmowy z chłopakiem przez 5 miesięcy przez telefon i wyobrażanie sobie jak będzie cudownie powodowało, że oboje baliśmy się, że nie spełnimy swoich oczekiwań czy wyobrażeń, które zakodowaliśmy sobie w głowie będąc w kontakcie przez ten cały, wyjątkowy czas!

Generalnie patrząc z boku sytuacja była dość specyficzna, znałam chłopaka prawie półtora roku z czego widziałam go zaledwie 3 tygodnie, a planowaliśmy spędzić w Polsce 2 miesiące!

Na miesiąc przed jego przyjazdem dieta – do której nie doszło, ale chęci były haha, sprzątanie mieszkania, nowa bielizna, kilka nowych ciuchów. Jasne było, że chciałam aby padł na kolana! Na kilka dni przed  jednak trochę się zmieniło moje podejście, już miałam dość czekania i mówiłam do siebie, że to już najwyższy czas, nie wiem czy czekając dłużej dałabym radę. Ale wiecie co jest najlepsze, wiedziałam jedno. Wiedziałam, że jest o co walczyć bo nigdy w życiu tak cudownie mi się  z nikim nie rozmawiało i tak czy siak nie żałowałam ani jednej minuty spędzonej na telefonie! Bardzo dużo uczy mnie ta relacja, przede wszystkim cierpliwości za co jestem wdzięczna.

Przechodząc jednak do dnia spotkania…

B. Wylądował o 11 rano, więc całe szczęście miałam chwilę dla siebie. Szybko ogarnęłam mieszkanie po robieniu rosołu i czekoladowych ciasteczek. W Lodówce czekały pierogi oraz piwka, nie zabrakło też standardowej Żubrówki. Raz, dwa prysznic, suszenie głowy, lekki makijaż! Leginsy w kwiaty hawajskie, Uggi i bluza, przecież nie wyskoczę na lotnisko jak stróż w Boże Ciało! Wsiadam do auta i jadę! Oczywiście z nawigacją, ponieważ z moją orientacją w terenie się nic nie zmienia, cały czas jest beznadziejna! Pędzę moim Jukiem ( taki Nissan śmieszny) jak strzała! Udało się, nawet znalazłam miejsce parkingowe. O matko jak mi biło serce!!!!

Obiecałam B. że będę czekała z kawą, więc zakupiłam kawę latte z cukrem, która jeszcze bardziej mnie rozgrzewała. Ludzie patrzyli na mnie jak na walniętą, bo chodziłam w kółko, przebierałam nogami jakbym była jakaś naćpana. To były emocje, które ciężko opisać, sama uśmiechałam się do siebie!

Na tablicy przylotów widniała informacja, że samolot z Dubaju już wylądował! Powoli drzwi zaczęły się otwierać, trochę europejczyków, trochę azjatów. Na każdej twarzy inne emocje, jedni szczęśliwi, inni zwyczajnie zmęczeni. W końcu widzę  przez szybę wysokiego blondyna, który na totalnym luzie wychodzi przez drzwi. Na jego i mojej twarzy pojawił się ogromny uśmiech. Odeszliśmy kawałek dalej i B. wziął mnie na ręce, przytulił tak mocno, że nie mogłam złapać tchu! Oboje byliśmy jednak  lekko speszeni, jak nastolatkowie! B. cały czas był w krótkim rękawku i dziwił się, że tak mu ciepło w Polsce. Przypomniałam mu, że w pomieszczeniach jest ogrzewanie haha, nie wiem czego on się spodziewał! Wziął łyka, kawy, zarzucił kurtkę, następnie chwycił mnie za rękę i poszliśmy do samochodu! W samochodzie siedzieliśmy chyba z 15 minut, jak nie dłużej. B wpatrywał się we mnie jak w obrazek, oboje nie mogliśmy uwierzyć, że to dzieje się naprawdę. Tyle całusów w nos, w oczy, w policzki nie otrzymałam nigdy. Było w nich niesłychanie dużo miłości!

Powiem tak, B. jest w Polsce i spędzi tu 2 miesiące. Co działo się i nadal się dzieje podczas jego pobytu opowiem krok po kroku w kolejnych postach! Stay tunned!

Związek na odległość

7 Comments

  • Di

    Beautiful story ?

    Luty 22, 2017 - 3:45 pm Reply
    • Kornelia

      Dziękuję <3

      Luty 22, 2017 - 3:49 pm Reply
    • Kornelia

      Dziękuję kochana! <3

      Wrzesień 4, 2017 - 12:44 pm Reply
  • garlicMa

    Bravo, ciГІ che la corretta parole …, grande idea
    garlicMa

    Luty 23, 2017 - 6:38 pm Reply
    • Kornelia

      Thanks! 🙂

      Luty 23, 2017 - 11:10 pm Reply
  • Johnc722

    This is really interesting, You’re a very skilled blogger. I have joined your feed and look forward to seeking more of your magnificent post. Also, I have shared your web site in my social networks! ccdkeekcegde

    Maj 20, 2017 - 3:53 pm Reply
  • lucy ann

    OAvEhB Wow, amazing blog layout! How long have you been blogging for? you made blogging look easy. The overall look of your web site is fantastic, let alone the content!

    Lipiec 11, 2017 - 1:36 am Reply

Leave A Comment

Your email address will not be published.