Co się ze mną dzieje, czyli moja sytuacja wizowa i nie tylko

Wiza turystyczna, studencka czy partnerska! Już wiem trochę na ten temat!

Wiem też, że moja regularność jest żadna… ;p  ale nie pisałam z wielu powodów. Aktualnie moja sytuacja się lekko klaruje, dlatego postanowiłam w końcu coś napisać. Jest wiele do opowiadania, ale zacznę może od formalności.

Do Australii przyjechałam dokładnie 21 kwietnia 2017 roku, ponad 3 miesiące temu. Planów miałam co niemiara, jednak jak sami zapewne wiecie często nasze marzenia trochę odbiegają od rzeczywistości. Miałam w planie docelowo rozpocząć edukację, abym mogła przebywać legalnie w kraju, co za tym idzie pracować, delektować się czasem spędzonym z B., zwiedzać kraj i cieszyć się życiem. Plan wydawał się dość prosty ale kosztowny. Przy pomocy Magdy z organizacji wspierającej wyjazdy do Australii Australia Study, wszytko wydawało się  być banalnie proste. Magda spędziła wiele godzin szukając odpowiedniej szkoły dla mnie i przygotowując należytą dokumentację, za co jestem jej bardzo wdzięczna. Kiedy praktycznie wszystko miałyśmy już dopięte, na jaw wyszedł jeden nieprzemyślany ruch z mojej strony, właściwie nie do końca słuszna podpowiedź lokalnego prawnika. Wraz z moim chłopakiem zarejestrowaliśmy związek w urzędzie ( to nie był ślub, spokojnie ;p). Rejestracja związku pomaga w niektórych stanach  przy aplikacji o wizę partnerską, o którą chcieliśmy się ubiegać w przyszłości. Jak się okazało, to prawo nie obowiązuje w Stanie Viktoria, w którym aktualnie przebywam. Sama rejestracja kosztowała około 250 AUD. W tym przypadku jednak koszt był niczym w porównaniu do konsekwencji.  Przez rejestrację związku, musiałam przerwać aplikację o wizę studencką! Dlaczego? Ponieważ bym jej nie dostała! Zarejestrowaliśmy nasz związek, co za tym idzie, mój cel pobytu w Australii według urzędników się zmienił. Mianowicie miałam być mądrzejsza o już 3 uczelnię wyższą, ale jak widać mądrzejsza być nie będę ;p

Czyż nie jest to skomplikowane?! Był moment, że byłam totalnie zagubiona, każdy mówił mi co innego. O aplikacji o wizę partnerską nawet nie myślałam, gdyż trzeba udowodnić wspólne mieszkanie przez okres min. 12 miesięcy.  Zaczęłam się zastanawiać co dalej! Rozważałam każdą możliwą opcję, nie ukrywam, że byłam załamana. Stres z tym związany był nie do opisania, nie miałam pojęcia co mnie czeka. Wszystko rzuciłam w Polsce i co teraz, mam się tak łatwo poddać?  Mój „perfekcyjny” związek też na tym cierpiał. Tęsknota za domem plus stres związany z sytuacją wizową, mówię wam, masakra! O tęsknocie za domem i przyjaciółmi napiszę jeszcze w kolejnych postach ale generalnie emocje są tak dziwne…czasem nie wiem co mi jest, ponoć to home sick. Każdy to przeżywa wyjeżdżając tak daleko od rodzinnego domu, ja pewnie nigdy się do tego nie przyzwyczaję.

Ten post zamienił się w lekki lament, ale lamentem nie jest! Bo w końcu trafiliśmy w dobre ręce! Jesteśmy kilka dni przed aplikacją o wizę partnerską, co nie ukrywam nadal jest w cholerę stresujące, ale przynajmniej wiemy na czym stoimy! Ważne, że walczymy! W końcu walczymy o nasze szczęście. Jest to żmudny i kosztowny proces, nawet nie mam gwarancji czy tą wizę dostanę, ale nie mam innego wyboru. Nasze rodziny nas wspierają, co jest wspaniałe! Wierzą w nas i naszą międzykontynentalną miłość, mam nadzieję, że żaden urząd jej nie przewie!

Dziś i ja Was proszę o trzymanie mocno kciuków. Wraz ze złożeniem aplikacji będę na tzw. wizie pomostowej, która trwać może nawet rok. Tak długo będą rozpatrywać czy mogę zostać w kraju czy nie.  Dlatego paluchy u rąk i u stóp muszą iść w ruch, bo przecież chcę się z Wami dzielić opowieściami z tego cudownego kraju i nie tylko!

Ale żeby nie było, mimo stresów, które mam nadzieję, że zaraz chociaż częściowo minął, muszę przyznać, że jest tu pięknie! Wiele osób pisząc o Australii wspomina, że mitem jest surfing po pracy, czy też ocean prawie, że w ogródku. Kochani, nie w moim przypadku. Oczywiście wszytko ma swoje plusy i minusy. Niebawem chętnie się tym z Wami podzielę, bo jak widać póki co nigdzie się stąd nie ruszam < 3

 

 

 

YOU MIGHT ALSO LIKE

8 Comments

  • P.

    Bridging visa dla wizy partnerskiej trwa niestety dłużej niż rok… 🙂 oficjalnie informują, że na rozpatrzenie mają 16 miesięcy – ja już tak sobie trwam na tej wizie od 14 mies i z tego co sie orientuje…nie ma sie co spodziewać odpowiedzi wcześniej niż po wspomnianych 16 miesiącach 🙂

    Sierpień 9, 2017 - 7:35 am Reply
    • Kornelia

      O kurczaki! Z jednej strony to w sumie dobrze, przynajmniej można pracować:) Jak na tą wizę patrzą pracodawcy? Orientujesz się może?:)

      Sierpień 9, 2017 - 11:18 am Reply
  • Anna

    Odważna jesteś 🙂 Ja tu jestem ponad 10 miesięcy na wizie studenckiej. Swojego partnera poznałam już dobre półtora roku temu, ale boję się aplikować o wizę partnerską…
    Trzymam kciuki, powodzenia!

    Sierpień 10, 2017 - 2:12 am Reply
    • Kornelia

      Dziękuję Aniu, ja byłam przerażona! Ale biuro prawnicze mnie uspokaja….mam nadzieję, że będzie dobrze <3 Za Ciebie też trzymam mocno kciuki!!!!

      Wrzesień 4, 2017 - 12:46 pm Reply
    • Kornelia

      Dzięki kochana! Każdy kto jedzie tak daleko jest odważny! Trzymam kciuki również za Ciebie! <3

      Październik 18, 2017 - 9:52 pm Reply
  • Australia - Moja - Emigracja - Cztery - Miesiące - Poza - Domem

    […] powrocie z Indonezji zaczęliśmy myśleć co dalej.  W poprzednim poście opisałam moją sytuację wizową, dlatego tu nie będę się na ten temat rozpisywać, ale temat […]

    Wrzesień 5, 2017 - 12:50 am Reply
  • Dorota

    Czesc 🙂 Ja czekalam rowno 24 miesiace na wize partnerska/malzenska Immigration odezwal sie do mnie 2 tygodnie przed uplywem 2 lat oczekiwania. Wtedy to nabralam prawa do skladania podania o rezydenture. Cwaniaki w rabek czesane. Kasa za kada wize!!! Kasuja jak za zboze. Jestem juz 6 lat w Australii i o wize nie jest tak wcale latwo. Gdzie mieszkasz Kornelio?

    Październik 20, 2017 - 11:01 am Reply
    • Kornelia

      2 lata? Masakra! Ja mieszkam pod Melbourne, a dokładnie w Jan Juc nad oceanem.Ciekawe ile mi będą sprawdzać… najgorsze że jestem na wizie partnerskiej typu A, czyli nie mogę opuszczać kraju..B ponoć kosztuje kolejne 2 tys…Miłego dnia! <3

      Październik 20, 2017 - 10:45 pm Reply

Odpowiedz na „KorneliaAnuluj pisanie odpowiedzi

Your email address will not be published.