Pierwszy dzień za oceanem!

Nie wiedziałem czego mogę się spodziewać, jednak z pewnością nowe otoczenie jest zupełnie inne niż dotychczas.

Pierwszy dzień w domu B. rozpoczął się dźwiękami dochodzącymi z zewnątrz, były to dźwięki ptaków, jednak zupełnie innych niż u nas w Polsce. Uświadomiłam sobie, że wiele nowych rzeczy przede mną. Ptaki pięknie śpiewały, były głośne, ale nie mogę narzekać na taką pobudkę:)  Promyki ciepłego słońca przebijały się przez zasłony i lądowały na moich policzkach. Po otwarciu oczu doszłam do wniosku, że pokój, w którym się obudziłam trochę odbiegał od standardów do których przywykłam, gdyż kolor ścian był ….powiem delikatnie – pomarańczowy. Jak się okazało, ten kolor był tam zawsze i nikomu nie chciało się bawić w jego przemalowanie, gdyż dom przeznaczony był głównie na wakacje. Cała rodzina B. mieszka w Melbourne na codzień. B. Jednak kocha ocean i surfing i nie wyobraża sobie mieszkać dalej od wody. Na moje szczęście on też nie przepadał za tym kolorem, więc nie czekaliśmy zbyt długo i po kilku dniach kupiliśmy białą farbę ;p ( Minął miesiąc a my nadal malujemy ten pokój…;p)

Jakby nie patrzeć, ta miejscowość to wioska, ale piękna! Mogę o sobie śmiało powiedzieć #countrygirl buhaha! Mam 5 minut piechotą nad ocean, dosłownie znajduje się on za rogiem. W Warszawie za rogiem miałam Delikatesy Wilsonek czy Prochownię ( za tym miejscem wyjątkowo tęsknię, jednak ocean robi również wrażenie. Kto wie, może pewnego dnia sama otworzę kawiarnię, nie w parku, a nad wodą :))

Czas w Jan Juc biegnie spokojniej, aktualnie panuje tu jesień, kolor liści zmienia się dokładnie tak samo jak u nas gdy nadchodzi zima. Przeraża mnie fakt, że czekają mnie 2 zimy pod rząd, ale czego się nie robi dla spełniania swoich marzeń! Mam nadzieje, że doczekam się lata w Australii, latem dzieje się tu o wiele więcej. Od festiwali muzycznych, wieczornych ognisk z muzyką na plaży czy surfingu ile wlezie ;p

Aktualnie budzę się na wiosce w Australii, w domu jest zimnawo,  gdyż australijczycy z reguły nie montują centralnego ogrzewania w domach. Zakupiłam ciepłe kapcie, w łazience postawiłam grzejniczek, który włączam przed prysznicem, a w planie mam zakupienie ciepłego koca haha.

Ponieważ dom jest blisko natury, jest w nim dużo pająków, ale na szczęście tych małych, z długimi cienkimi girkami. Muszę się do tego przyzwyczaić,  niebawem zostane mistrzem w ich zabijaniu. B. Mnie trochę za to goni, gdyż uważa, że powinnam je wynosić na ogród w szklance….hm, może za kilka lat do tego dojrzeję haha! Na tą chwilę każdy pająk to mój wróg 🙂 Moim przyjacielem za to stała się szmatka z mikrofibry na kiju, dzięki niej dosięgnę pająka nawet na suficie 🙂

Kiedy wieczorem siedzimy na tarasie, słychać charakterystyczne dźwięki. Przypominają one połączenie warczenia psa i odgłosów starego samochodu. Są to odgłosy zwierząt, które jak dla mnie wyglądają jak połączenie małpy z wiewiórką i kotem. Ponoć są nie groźne, ale zalecają ich nie głaskać bo przenoszą wiele chorób, w końcu do dzikie zwierzęta. Na tyle dzikie, że często siadają na naszym tarasie i się nam przyglądają! Te zwierzaki – Posomy wyglądają  słodko, mają lekko wyłupiaste oczy i przyjemne futerko. Ciekawe czy kiedyś jeden z nich zagości u nas w domu ;p

Najbardziej jednak nie mogę się doczekać kiedy zobaczę kangury i koale, obiecuję, że zdam Wam relacje!

YOU MIGHT ALSO LIKE

10 Comments

  • Kasia

    Nelly, od jakiegoś czasu czytam z sentymentem Twoje wpisy – w październiku ubiegłego roku też po raz pierwszy odwiedziłam mojego ukochanego w Australii i były to dla mnie wakacje życia. Życzę Ci równie pięknych chwil, cieszcie się tym wspólnym czasem na drugiej (dla Ciebie) półkuli i mam nadzieję, że spotkanie z kangurami i misiami będzie i dla Ciebie fascynujące! Pozdrawiam ciepło

    Maj 24, 2017 - 11:12 pm Reply
    • Kornelia

      Dziękuję Kasiu! Gdzie ty spędzałaś czas?Jest to zupełnie inny świat i ludzie, to prawda:) Cały czas się przyzwyczajam, z dnia na dzień robi się ciekawiej. Każdego dnia mam przed sobą nowe wyzwania, same zakupy w sklepie to wyzwanie. Nie ma tu kaszy, którą uwielbiam ;p Jest za to kilka nowych rzeczy i sytuacji, które będę opisywać 🙂 Bardzo mi miło, że czytasz moje wpisy. Mam nadzieję, że u Ciebie wszytko dobrze i, że miłość kwitnie 🙂

      Maj 25, 2017 - 5:02 am Reply
      • Kasia

        Ja większość czasu spędziłam w Perth, a więc po zupełnie innej stronie kontynentu 🙂 Odwiedziliśmy też przepiękną wyspę Rottnest i John Forest National Park, gdzie zupełnie nieoczekiwanie przebiegła (a raczej przeskoczyła) tuż obok nas rodzina kangurów! Potem polecieliśmy do Adelajdy, skąd wyruszyliśmy na kilkudniową wyprawę w głąb Australii – Coober Pedy, Kings Canyon i Ayers Rock, co naprawdę polecam, bo takiej roślinności i w ogóle klimatu nie spotyka się wszędzie. Mam nadzieję, że następnym razem uda mi się zwiedzić wschodnie wybrzeża Australii 🙂
        PS: Miłość kwitnie, za trzy miesiące mój Australijczyk przeprowadza się na stałe do Europy <3 po prawie dwóch latach związku na odległość skończą się te straszne pożegnania na lotniskach, których szczerze nie znosiłam.

        Maj 25, 2017 - 8:46 pm Reply
        • Kornelia

          Przede mną pewnie jeszcze wiele…zupełnie Cię rozumiem z tymi rozstaniami na lotnisku. Też tego nie lubię… Btw planuję pojechać do Perth, ale jeszcze nie wiem kiedy, może uda mi się odwiedzić te miejsca co ty <3 Cieszę się, że miłość kwitnie. Wydaje mi się, że z początku miłość na odległość bardziej wzmacnia relację, więc teraz będzie tylko lepiej! Powodzonka!

          Maj 27, 2017 - 4:18 am Reply
      • Maja

        Kornelia, jak bedziesz w Melbourne to jest tu sporo Polskich i Europejskich sklepow gdzie znajdziesz kasze i np kapuste kiszona.

        Czerwiec 7, 2017 - 6:57 am Reply
        • Kornelia

          Dzięki za info Majka! Do zobaczenia <3

          Czerwiec 7, 2017 - 7:11 am Reply
  • Maja

    Kornelia, jak chcesz zobaczyc kangura i koale to niech Cie Ben zabierze na Phillip Island (tam jest kilka parkow ze zwierzetami, w jednym przed PI w Grantville mozesz nawet karmic kangury) albo do Healesville Sanctuary.

    Maj 25, 2017 - 5:18 am Reply
    • Kornelia

      No właśnie nie mogę się doczekać!!!! Dziękuję za info <3 Musi mnie tam zabrać i koniec kropka haha 🙂 Póki co byłam w Zoo ze zwierzakami z Afryki ;p

      Maj 25, 2017 - 5:55 am Reply
  • Moniaboro

    Hahaha pająki! Ja tu mam takie na Filipinach wielkie i z grubymi nogami, musiałabyś mnie zobaczyć jak wchodze do łazienki i robie research przed szybkim prysznicem ze strachu 😂 Już dwa mi się trafiły!

    Maj 25, 2017 - 9:15 am Reply
    • Kornelia

      Te duże trzeba dużym buciorem chlasnąć ;p hahha! Monia dawaj znać jak masz jakieś swoje sposoby! <3

      Maj 25, 2017 - 10:17 am Reply

Leave A Comment

Your email address will not be published.