Pierwsze spotkanie B. z moimi rodzicami w Poznaniu!

Nadszedł dzień, że musiałam przedstawić B. moim rodzicom, a  że pochodzę z Poznania plan był prosty. Weekend w Poznaniu!

Nie ukrywam, że B. był lekko zestresowany, ale było to urocze! Pakując się, pytał mi się wiele razy co ma zabrać. Wspomniał też, że koniecznie musimy się zatrzymać po kwiaty dla mamy, alkohol dla taty, a do torby dopakował prezent dla mojego chrześniaka!

Do Poznania wybraliśmy się  moim autem, po drodze standardowo zjedliśmy Maca i po 3 godzinach jazd, bezpiecznie dojechaliśmy do mojego rodzinnego domku, zostawiliśmy torby i po prezenty! W pobliskiej Galerii Sucholeskiej znajduje się bardzo fajny, mały sklep z winami i różnymi rodzajami whisky. Udaliśmy się tam czym prędzej. Okazało się, że właściciel zna moich rodziców i dobrał wspaniałe 16 letnie whisky dla mojego taty oraz wyborne Nowo Zelandzkie wino dla mamy. Facet mieszkał kilka lat w Nowej Zelandii i był serio niesamowity, cały czas podpuszczał B. i o mały włos się rozebrał jak zaczęliśmy rozmawiać o tatuażach, a nie ukrywam, że brzuszek miał zacny. Było śmiechu po pachy.

Dom moich rodziców usytuowany jest zaraz przy hotelu, w którym rodzice zarezerwowali nam pokój. Mieliśmy godzinkę na ogarnięcie się. Szybki prysznic, ja zarzuciłam casualową sukienkę, B. t-shirt i jeansy, bez zbędnego spięcia pupy. W hotelowej restauracji poczekaliśmy na mojego tatę, kiedy ojciec się pojawił na twarzy B. pojawił się wypiek w kolorze buraka, podali sobie dłonie, B. wręczył tacie prezent. Mój tata uśmiechnął się i dał flaszke za bar aby nie zabierać jej ze sobą ( zapomniałam wspomnieć, że to restauracja i hotel należy do moich rodziców). Wskoczyliśmy do auta i wspólnie pojechaliśmy do restauracji Why Thai w Poznaniu. Po drodze tata powiedział kilka anegdot, których nie umiałam przetłumaczyć poprawnie, ale nie miało to większego znaczenia. W pewnym momencie B.zapytał się mnie dlaczego tata nie odpakował prezentu…aż mi się głupio zrobiło, wiedziałam jednak, że zrobi to jak wrócimy do domu.

Jak dotarliśmy na miejsce zamówiliśmy przystawki, zupy i dania główne, ale najlepszym punktem programu była wódeczka jak to przystało na Polskie standardy. Nie miało większego znaczenia, że byliśmy w tajskiej knajpie! B. był przekonany, że mój tata zamówił nam po shocie wódki, jednak mój tata zamówił pół litra!

Jedliśmy, piliśmy. Po 3 shocie mojemu tacie włączył się żarcik, ale całe szczęście żarty taty bawiły B. 🙂 Po piątym kieliszku B. powiedział, że może zwolnimy tempo, bo czekaliśmy na mamę i nie chciał przed nią źle wypaść. W końcu i moja mama dołączyła,  wszystko szło gładko, rozmowa toczyła się cały czas, jedynie ja miałam przerąbane, bo wszystko musiałam tłumaczyć, a czasem ciężko mi się tłumaczy tematy związane z polityką czy opieką zdrowotną  hehe. Oczywiście nie zabrakło tematów sportowych. B.  zaprezentował kilka zwrotów, których się nauczył w języku polskim i  powiedział rodzicom : Podoba mi się Polska i Podoba mi się Wasza córka. Wiedziałem, że po tych słowach oraz po wypiciu z tatą wódeczki B. został kupiony przez moją rodzinę.

Było tak miło, że po zakończeniu kolacji, pojechaliśmy do domu. Rodzice wyciągnęli stare albumy, nie zabrakło kompromitujących zdjęć z dzieciństwa. B. stwierdził, że w niektórych etapach mojego życia wyglądałam jak chłopak, ja jednak twierdzę że jak kulka!Haha!

Ojciec podarował B. szalik Lecha Poznań i poprosił aby zrobił sobie w nim zdjęcie w Australii, pomyślałam, że dobrze, że nie w Warszawie! Było jak tak na luzie, że siedzieliśmy w salonie bez butów, ja wtulona w B., mama wtulona w tatę! Czułam się cudownie w towarzystwie ukochanych osób.

Może i bariera językowa to jest problem, ale jeśli jesteśmy otwarci i się kochamy to każdy problem jest do rozwiązania.        Około 2 w nocy poszliśmy już spać, byłam bardzo zmęczona, następnego dnia zwiedzanie Poznania i rodzinny obiad dalsza część. To był wstęp, B. uznał, że to idealne przetarcie szlaków przed oficjalnym polskim obiadem w domu, bo teraz to już będzie luz, teraz to on się czuje jak przyjaciel rodziny 🙂

 

YOU MIGHT ALSO LIKE

3 Comments

  • Aleks

    jaaaak faajnie! 😀 Aż się ciepło na serduszku robi, jak się czyta takie rzeczy. :)))) A barierę językową da się pokonać! Moi rodzice w wieku 50+ poszli na kurs angielskiego i w życiu lepiej się nie bawili! 🙂

    A zdjęcie… cóż, wszyscy jesteście piękni! 🙂

    Marzec 13, 2017 - 2:24 pm Reply
    • Kornelia

      Jak miło się na serduszku robi jak się czyta takie komentarze <3 Bardzo dziękuję i mam nadzieję, że zmotywuje rodziców do nauki! Cudownego poniedziałku życzę!

      Marzec 13, 2017 - 2:27 pm Reply
  • xxx

    Inspiring ѕtorʏ there. What happened after?

    Take care!

    Lipiec 20, 2017 - 6:08 pm Reply

Leave A Comment

Your email address will not be published.